Panie Pawle,
Najpierw dodam, że przedstawiam swoje osobiste stanowisko. Każdy z radnych głosujących za wprowadzeniem strefy płatnego parkowania ma swoje powody.
Samochód jest najwygodniejszym środkiem komunikacji, tu się zgadzamy. To czy jest efektywnym środkiem zależy od wielu czynników. Ale trzymajmy się wygody. Wsiadam kiedy chcę, jadę gdzie chcę itd. Jeżeli więc spędzam w samochodzie wiele godzin stojąc w korku albo nie mogę znaleźć miejsca do zaparkowania, to ta efektywność samochodu niewątpliwie spada.
Pisze Pan, że samochód nie jest przywilejem – tu też się zgadzam. To kwestia decyzji, jakiego środka komunikacji się używa. Ta decyzja ma swoje konsekwencje, za wygodę korzystania z samochodu trzeba płacić – ponieść opłaty eksploatacyjne, ubezpieczenie, zapłacić za paliwo.  Samochód potrzebuje również przestrzeni do poruszania i do parkowania, bez tego nie będzie efektywności wykorzystania samochodu. Organizowanie przestrzeni dla samochodów kosztuje, zatem z naszych podatków państwo i samorządy finansują ulice i parkingi. Samochodów przybywa, więc buduje się coraz szersze i lepsze drogi. Jednak nasze ulice się nie rozciągają, nie mieszczą coraz większej liczby samochodów – stąd stoimy w korkach i szukamy wolnych miejsc postojowych. I efektowność wykorzystania samochodu maleje.
Samochód staje się dobrem powszechnym, ale szybkość podróżowania staje się przywilejem – za autostradę trzeba płacić. Miejsc parkingowych jest za mało – więc parkowanie również staje się przywilejem. Miejsce na osiedlu kosztuje, garaż kosztuje.
Pisze Pan, że trzeba ułatwiać ludziom życie. Tutaj odniosę się do tego, że rozmawiamy o płatnym parkowaniu w centrum miasta. To centrum miasta jest dla WSZYSTKICH, nie tylko dla kierowców samochodów. Przez dziesięciolecia ulice podporządkowane były samochodom. Szersze ulice, węższe chodniki, zamiast zieleni miejsca parkingowe. Ale i te przeróbki z czasem stają się niewystarczające. Korki są coraz większe i miejsc jest dalej za mało. Wąskie chodniki nie zachęcają do chodzenia pieszo, brak bezpiecznych stref dla rowerzystów ogranicza używanie roweru do komunikacji. W efekcie nawet kilkaset metrów pokonujemy samochodem i pomstujemy na korki i brak miejsc parkingowych.
Tęgie głowy wszędzie –  w Polsce i na świecie – zauważyły, że to droga donikąd i centra miast zaczęły się zmieniać. Na świecie dawno, w Polsce od niedawna. Zamiast poszerzać ulice ogranicza się ruch samochodowy, poprawia się ciągi piesze, buduje ścieżki rowerowe i rozbudowuje się transport publiczny. Wszystko po to, by zachęcić mieszkańców do wykorzystania alternatywnych środków komunikacji.
Piaseczno nie jest wyjątkiem, mamy do czynienia z tymi samymi problemami. Dlatego strefę płatnego parkowania należy rozpatrywać w kontekście zmian w centrum miasta. Mamy w centrum obiekty użyteczności publicznej, mamy handel i klientów. Pracownicy i klienci chcą tu przyjechać i zaparkować i nie ma dla wszystkich miejsca. Do tego układ komunikacyjny Piaseczna, który wymusza na kierowcach korzystanie z ul. Kościuszki i ul. Sierakowskiego.
O centrum miasta rozmawiamy na komisji polityki gospodarczej. Zawsze dobrze jest rozmawiać o faktach a nie o przypuszczeniach czy spekulacjach. Na jednej z komisji przedstawiłem analizę zajętości miejsc parkingowych w centrum miasta, którą w końcu sam wykonałem licząc samochody w różnych dniach i porach. Te dane i kontekst rozmów o centrum miasta można znaleźć tutaj.
Mając takie dane można teraz rozmawiać o ułatwianiu życia. Wynika z nich, że w ścisłym centrum ok. 160 samochodów jest zaparkowanych przez cały dzień. Zastanówmy się więc, ile kosztuje ułatwienie życia 160 kierowcom, którzy chcą przyjechać do pracy samochodem.
Koncepcja parkingu wielopoziomowego przy ul. Zgody przewiduje mniej więcej tyle miejsc parkingowych. Koszt takiego parkingu szacowany jest na 15-20 mln zł. Niewiele mniej niż nowa szkoła czy centrum kultury, którego w Piasecznie bardzo potrzebujemy.
A teraz zobaczmy, ile mamy samochodów zaparkowanych w centrum miasta po godzinie 17-tej? A w weekendy? Na ulicach i parkingach jest mnóstwo wolnych miejsc parkingowych. Więc czy na pewno gmina powinna zbudować parking wielopoziomowy za kilkanaście milionów złotych, który ułatwi parkowanie 160 osobom przez kilka godzin w dni powszednie? I czy taki parking będzie bezpłatny? Ja sobie takie pytanie zadaję.
Istotą wprowadzenia strefy płatnego parkowania nie jest zarabianie pieniędzy przez gminę, ale porządkowanie centrum miasta i – użyję tego samego sformułowania co Pan – ułatwianie życia ludziom. Osoby, które zechcą zaparkować samochód na cały dzień albo za to zapłacą albo wybiorą miejsce poza strefą, zwalniając tym samym miejsca dla osób, które przyjeżdżają załatwić swoją sprawę w urzędzie czy chcą odwiedzić jakiś sklep. I tym osobom ułatwimy życie. I nie ma nic złego w tym, aby za przywilej parkowania zapłacić. Zadaniem gminy jest aby wdrożony system był wygodny dla kierowców, więc dyskusja o kosztach też jest względna. Dzisiaj nie wystarczy postawić parkometru i kazać kierowcom pobierać kwitek – trzeba zapewnić wszelkie dogodne formy płatności.
Wspomina Pan o komunikacji miejskiej. Za cenę i koszty utrzymania jednego parkingu wielopoziomowego w centrum miasta, w najlepszej miasto-twórczej lokalizacji jaką jest działka przy ul. Zgody, możemy mieć autobus miejski kursujący po centrum miasta z częstotliwością co 10 minut przez 10 lat. Zgadzam się więc z Panem: inwestujmy w komunikację miejską – tylko dodaję: zamiast w parkingi wielopoziomowe. Już dzisiaj możemy zlokalizować kilkaset miejsc parkingowych poza ścisłym centrum, których koszt jest nieporównywalnie mniejszy od parkingu wielopoziomowego. Parkingi te byłyby obsługiwane przez sieć komunikacji miejskiej czy rowerów miejskich. I to się dzieje, takie zadania pojawiły się w budżecie gminy. Poza tym,  jeżeli chcemy stworzyć centrum jako przyjazną przestrzeń publiczną dla swoich mieszkańców to musimy ograniczać ruch w centrum, a lokalizowanie parkingu w centrum temu nie sprzyja. Poszerzając chodniki i tworząc przestrzeń publiczną z której mieszkańcy chcą korzystać ułatwiamy im życie, czyż nie?
Rozumiem, że Pan chce przyjechać do urzędu, zostawić gazety, posłuchać jak debatują radni i wrócić do domu jak najszybciej. Wprowadzenie płatnego parkowania powinno ułatwić Panu życie – podjedzie Pan blisko urzędu, zapłaci smartfonem 2.5 zł za godzinę parkowania i wróci Pan wygodnie do domu, kiedy Pan zechce. Są natomiast ludzie, którzy zechcieliby bezpiecznie przyjść do centrum miasta, posłuchać koncertu, posiedzieć przy fontannie czy spędzić czas ze znajomymi. Im też trzeba ułatwić życie.
Dla mnie płatne parkowanie jest jedynie elementem większej całości – kierunkiem zmian naszego centrum Piaseczna.
Nasza strefa płatnego parkowania ma jednak – według mnie – jedną wadę. Jest za mała, o czym się szybko przekonamy. Ale robimy krok w dobrym kierunku a na poprawki przyjdzie czas.
Z poważaniem,
Robert Widz
Radny Rady Miejskiej w Piasecznie

7.07.2017
– w polemice z Panem Pawłem Chorzempą na forum FB, którego argumenty przeciw prowadzeniu strefy płatnego parkowania są następujące:
1. Samochód nie jest przywilejem, jest powszechną rzeczą, każdy go ma. Więc trzeba ludziom ułatwiać życie, czyli nie robić szerokich chodników po których hula wiatr i spaliny, a na wąskich uliczkach będą stać w korku wk’ kierowcy.
2. jakby komunikacja miejska była wygodniejsza, szybsza i bardziej funkcjonalna to ludzie by się przesiedli – tak jak przesiedli się z ryksz.
3. ale tego nie robią (nie przesiadają się ) więc mają powód
4. Samochód jest najbardziej efektywnym rozwiązaniem [komunikacyjnym]
5. najpierw powinny powstać parkingi a potem można sprawnie i tanio zapewnić rotacyjność niektórych miejsc.

Ostatnie dni to intensywna praca nad nową odsłoną naszej strony WWW. Będąc w połowie kadencji w Radzie Miejskiej w Piasecznie, chcieliśmy podsumować pracę i odświeżyć sposób, w jaki gromadzimy i udostępniamy informacje o tym, co dzieje się w naszej okolicy. Przy porządkowaniu informacji byliśmy sami zaskoczeniu, jak dużo działo się w ciągu tych 2 lat.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jak dobrze jest „wiedzieć”. A my widzimy jak wiele osób – czy to na spotkaniach czy w dyskusjach w mediach społecznościowych – nie wie o tym, co aktualnie dzieje się z naszymi ulicami, chodnikami, o wydarzeniach kulturalnych czy sportowych nie wspominając.  A jak nie wiemy, to się domyślamy lub wsłuchujemy się w plotki i spekulacje.

Mamy nadzieję, że teraz łatwiej będzie dotrzeć do informacji a sposób prezentacji Wam również się spodoba.

Zachęcamy wszystkich (nieustająco) do aktywnego udziału w życiu naszej lokalnej społeczności.

Pozdrawiamy serdecznie,

Katarzyna Krzyszkowska – Sut, Robert Widz

Radni Gminy Piaseczno z okręgów w Józefosławiu.

19.03.2017

nieubłaganie. Mijają kolejne dni, tygodnie, miesiące. A my czekamy. Na pozwolenie, na przetarg, na zatwierdzenie, na odpowiedź na pismo, Musimy czekać, bo bez pozwolenia, zatwierdzenia, odpowiedzi na pismo nic nie może się wydarzyć. Czas mija, zbliżają się wakacje – to dobry czas na porządki, zamykanie ulic, remontowanie. Ale nie, my czekamy na pozwolenia, zatwierdzenia, odpowiedzi na pisma. Jest pozwolenie, już się cieszymy – zaraz będzie, może jeszcze zdążymy w wakacje.

Ale nie, przecież są wakacje – ludzie wyjeżdżają na urlopy. Więc czekamy na powrót ludzi z urlopów, którzy muszą napisać pismo. Wrócili, napisali – dali do uzgodnień, ale inni poszli na urlop, nie można uzgodnić – trzeba czekać. Czas mija nieubłaganie. Koniec wakacji, hurra, wszyscy wrócili z urlopów, teraz to ruszy „z kopyta”.

Po wakacjach jakoś duży ruch na ulicach. Nic nowego, przecież zawsze po wakacjach ruch jest większy niż w wakacje. Teraz trzeba zacząć remontować szybko – bo zaraz zima, mróz złapie i dziura będzie do wiosny. Poprzedniej zimy nie było mrozu, może się uda. Ale jeszcze poprzedniej, nie pamiętam której, był duży (mróz), już w listopadzie i trzymał do kwietnia. Co to będzie, co to będzie? Daj spokój, dopiero wrzesień jest.

Nie ruszyło „z kopyta”, ktoś jest jeszcze na urlopie, ale już wraca, w poniedziałek ruszy. Kiedyś musi ruszyć przecież.

Dzisiaj sam zaplanowałem zrobienie kilku rzeczy. Nie udało się, zostało mi 3 sprawy z 10, muszę przełożyć je na poniedziałek. No właśnie, więc o co mi chodzi? Nie wszystko się udaje, mimo szczerych chęci. Więc nie mam pretensji, czekam. Zresztą co mogę więcej? Czekać mogę, i prosić mogę i pytać mogę i dziwić się mogę też.

W poniedziałek.. kiedyś musi ruszyć przecież.

Czas płynie, mijają dni i tygodnie. Będę je liczył, nie żebym miał pretensje, ale żebym wiedział i następnym razem nie liczył..

licznik 1

 

Mamy nowego-starego Sołtysa i nową Radę Sołecką.

Gratuluję p. Janowi Adamowi Dąbkowi ponownego wyboru na sołtysa, gratuluję też wyboru wszystkim członkom nowej Rady Sołeckiej. Cztery lata temu, na wybory sołtysa przyszło kilkadziesiąt osób, był tylko jeden kandydat, a do rady sołeckiej trzeba było ludzi namawiać. W tym roku na wybory przyszło ponad 300 osób, a chętnych do rady sołeckiej było więcej niż miejsc. To wielki sukces naszej lokalnej społeczności i bardzo mnie to cieszy. Fajnie, że pojawia się coraz więcej chętnych do społecznej pracy. Przy autentycznej radości z powodu takiej frekwencji, martwi mnie tak wiele negatywnych emocji wokół tych wyborów. Kontrkandydat p. Jana, Anna Czerwieniec jest utożsamiana z radnymi, czyli ze mną i z Kasią Krzyszkowską-Sut. I słusznie, ponieważ razem działamy w stowarzyszeniu Pomysł na Józefosław, wspólnie organizujemy różne akcje i inicjatywy. Niestety jako społeczność nie pamiętamy już, jak razem walczyliśmy o podwórko NIVEA a te „drobne” akcje społeczne są mało istotne. Teraz radni, wg niektórych, przestali reprezentować interesy mieszkańcy – stali się obozem „władzy”.  Według tej części mieszkańców byliśmy za „wysypiskiem śmieci”, zamknęliśmy park dla psów i forsujemy dojazd do parku od ul. Wilanowskiej. Wybory odbywały się w kontrze do „władzy” i były na tyle istotne, że co niektórzy dostawali nawet SMSy, że Ania jest za PSZOKiem i do tego jest z PISu (nikogo z PISu nie obrażając, widocznie ktoś pomysłal, że to Ani raczej nie pomoże). Do tego argument, że oddanie „władzy sołtysa” w ręce jednej grupy jest niebezpieczne, inne bzdury z internetu pominę, takie czasy. W takiej atmosferze Pan Sołtys, poza swoimi zaletami i zasługami, jawił się dodatkowo jako ostatnia deska ratunku przed radnymi i burmistrzem. Nastąpiła mobilizacja, co wspaniale przełożyło się na frekwencję, ale i okazję do zamanifestowania niechęci. Ktoś mi „podziękował” za to, że nie może z psem chodzić do parku, ktoś inny ucieszył się, że teraz dojazdu do parku nie będzie, a PSZOK to już na pewno nie powstanie. „władza” dostała po nosie!

A to wszystko w roku, w którym zmiany widać „gołym okiem”. Pierwszy budżet gminy, przy którego tworzeniu braliśmy udział od początku, jest dla Józefosławia nie tylko rekordowy. Zapisane w budżecie inwestycje takie jak Wilanowska, 70m Cyraneczki od Julianowskiej, Osiedlowa, Tenisowa czy Cyraneczki do Osiedlowej (inwestycja powiatu) mają wreszcie realne szanse na realizację. Przygotowywane są projekty ulic Geodetów, Energetycznej, Wenus, Spacerowej, Olchowej, Krótkiej, Kombatantów byśmy mogli realizować te inwestycje jak tylko będą dostępne środki. Do tego nowy autobus, place, remont chodnika na Ogrodowej i  dodatkowy parking przy kościele, brakujący fragment chodnika na Kameralnej, dodatkowe zajęcia w Klubie Kultury, super koncert Centrum Kultury na 3 Biegu J&J. To wszystko nie powstaje dlatego, że głośniej krzyczymy do burmistrza czy piszemy petycje, że to nam się należy, ponieważ mieszka tu ponad 10% populacji gminy. Otóż jest to wynik współpracy i przekonywania się nawzajem, że tych inwestycje nie można dalej odkładać. To wynik naszej pracy nie tylko na rzecz Józefosławia ale i całej gminy, co dostrzegają inni radni i łatwiej im akceptować nasze potrzeby, czyli odłożyć w czasie potrzeby ich mieszkańców. To niewątpliwe wielka zmiana w stosunku do poprzednich lat.

Jako społeczność wiemy już, ze krzycząc głośno można coś zastopować, natomiast my (radni) wiemy, że od głośnego krzyczenia na burmistrza i radnych przybywa raczej niewiele. Jakże prawdziwy był wczorajszy głos mieszkanki, która wskazywała na konieczność dobrej współpracy sołtysa z radnymi i burmistrzem. Dlatego liczę na to, że skoro emocje opadły, „władza” nie została oddana w „jedne ręce”, nowy-stary sołtys i nowa rada będzie nie tylko naszym partnerem w przekonywaniu burmistrza i radnych do realizacji potrzeb Józefosławia, ale również w pokonywaniu obaw i przekonywaniu mieszkańców do dobrych rozwiązań potrzebnych nam WSZYSTKIM. Czego sobie i mieszkańcom życzę. A ja oczywiście deklaruję pełną wolę współpracy.

Robert Widz

30.04.2016 r.

PS:

Oprócz gratulacji sołtysowi i nowej radzie sołeckiej gratuluję i dziękuję Ani, za odwagę i „podjęcie rękawicy”. Te 99 osób jest z Ciebie dumne. Dziękujemy Ci za to co zrobiłaś do tej pory, a przecież dalej będziemy razem realizować te wszystkie fajne pomysły na Józefosław.

Sprzątanie po kimś rodzi frustrację. Zbierając te śmieci, starając się nie wdepnąć w psie gówno, trudno zrozumieć tych, którzy do tego doprowadzają. Ilość butelek po alkoholu, puszek, plastikowych butelek po napojach zalegających na poboczach naszych ulic jest zatrważająca. Nie jest żadnym wytłumaczeniem, że w okolicy nie ma kosza na śmieci. Ten kosz jest, tylko kilkadziesiąt metrów dalej. A nawet gdy go nie ma, to czy to kogoś usprawiedliwia?

Zresztą patrząc na ten syf przy ławkach, obok których stoi kosz na śmieci, można sobie zadać pytanie czy ci ludzie wiedzą co to jest kosz na śmieci.  

Nie ma co się oszukiwać – jako społeczność mamy niską kulturę. Nie dbamy o innych, skupiamy się tylko na swoich sprawach, a że psia kupa komuś się nie podoba?

Druga refleksja dotyczy dzieci. Nie to, że one brudzą bardziej niż dorośli, ale sprzątając po kimś może nauczyłyby się sprzątać po sobie. Może wtedy, będąc nastolatkiem a potem dorosłym człowiekiem, nie wyrzuciłby puszki czy paczki po papierosach na ulicę – przypominając sobie robienie porządków w naszej okolicy.

Nie można przecież postawić strażnika za każdym człowiekiem i pilnować, czy przypadkiem nie wyrzuca resztki papierosa, czy sprząta po swoim psie itd. Włączmy brak tolerancji dla takiego zachowania, zwracajmy uwagę takim osobom, wzywajmy straż miejską. Wiem że to nie łatwe, że można jeszcze usłyszeć to i owo, ale nie ma innej metody. To w końcu nasza pobłażliwość sprawia, że te „brudasy” są tacy bezkarni.

I na koniec jeszcze o psach. W sporze dotyczącym zakazu wprowadzania psów do parku, staram się zachować bezstronność. Pewnie niektórym osobom trudno w to uwierzyć. Jednak oprócz tych, którzy są takim zapisem oburzeni, są tacy, którzy się z tego cieszą. Pomijam kwestię prawną, ponieważ to ktoś inny prawnie ten regulamin uzasadnia i ktoś inny rozstrzygnie o jego konstytucyjności (zostawmy na boku dywagacje, czy konstytucja jeszcze obowiązuje…). Problem istnieje niezależnie od tego, jakiego paragrafu się używa do uzasadnienia swojego stanowiska. Każdy, kto wziął udział w naszej sobotniej akcji klnął i złorzeczył pod nosem myśląc o psach i ich właścicielach. I jest mi wszystko jedno, czy są kosze czy nie, czy są chaszcze i brud dookoła – nikogo to nie usprawiedliwia. Właściciele psów, którzy mają pretensje do zapisów regulaminu parku raczej niech mają pretensje do samych siebie. To ich zachowanie antagonizuje pozostałą cześć lokalnej społeczności. Argument, że „przecież my sprzątamy” ginie w tym, co widać na naszych ulicach.

Jeszcze raz: wracajmy uwagę na ten brak poszanowania prawa i porządku. Niech każdy właściciel psa ma świadomość, że ktoś na niego patrzy, że może mu zwrócić uwagę i wezwać straż miejską. To samo dotyczy ludzi, którzy nie wiedzą do czego służy kosz na śmieci.

Robert Widz

20.03.2016

Na spotkaniu 18.11 br. burmistrz zadeklarował, że poszuka innej lokalizacji na Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Wśród przeciwników lokalizacji tej inwestycji na Energetycznej zapanowała radość i poczucie sukcesu. Sukcesem jest niewątpliwie umiejętność przyciągnięcia uwagi kilkuset osób i przekonanie ich, że proponowana przez gminę lokalizacja PSZOK nie jest właściwa. Przeciwnicy PSZOK mówią, że nie mają nic przeciwko samemu PSZOKowi, tylko są inne, lepsze lokalizacje. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie argumenty, których się używa. Najpoważniejszy argument: PSZOK jest zagrożeniem zdrowia i życia. Czy to jest rzeczowy i racjonalny argument? PSZOK przy Technicznej funkcjonuje od wielu lat. Czy czyjeś życie z tego powodu jest zagrożone? Czy wokół nastąpiło skażenie powietrza, pylenie a opary rtęci przeniknęły do płuc mieszkających i pracujących tam na co dzień ludzi? Gdyby jednak przyjąć ten argument, to dlaczego lokalizacja przy ul. Mazurskiej jest lepsza od Energetycznej? Tam też mieszkają ludzie! Drugi argument: nastąpi skażenie wód podziemnych a teren przy Energetycznej to teren „zalewowy”. Na Energetycznej nie ma żadnej rzeczki, więc nie ma mowy o terenie zalewowym – jest tylko rów odwodnieniowy, schowany w przepust. Teren, jeśli już, jest „zalewany”, ponieważ nie ma prawidłowego odwodnienia, podobnie jak na Geodetów, Wilanowskiej, a kiedyś na XXI wieku. Jedynym sposobem na uniknięcie zalewania tych terenów jest zbudowanie kanalizacji deszczowej i odprowadzenie gromadzącej się tam wody, zgodnie z powszechnie znanymi prawami fizyki. Ale gdyby znów przyjąć ten argument za racjonalny, to jak można lokalizować PSZOKa na Mazurskiej, gdzie w pobliżu przepływa prawdziwa rzeka Jeziorka i teren jest faktycznie zalewowy? Istotą terenu zalewowego jest to, że przy wysokim stanie woda z rzeki zalewa teren a potem spływa z powrotem do rzeki wraz ze wszystkimi zanieczyszczeniami. Kolejny argument to dziesiątki ciężarówek i samochodów osobowych, które będą przywozić i wywozić tam odpady. Wystarczy pojechać na Techniczną, popatrzeć na statystyki wywożonych tam odpadów, użyć kalkulatora albo tabliczki mnożenia. Okaże się, że z PSZOKa najczęściej mieszkańcy korzystają w sobotę, a najwięcej odpadów to meble, materiały budowlane, tektury, sprzęt rtv i agd, a ciężarówki wyjeżdżają z PSZOKA statystycznie 1-2 razy na tydzień. Ale gdyby potraktować i ten argument poważnie, to czy lokalizacja na Mazurskiej jest lepsza? Wyjazd z Żeromskiego na ruchliwą krajową 79 jest trudniejszy niż wyjazd na Geodetów a te „dodatkowe samochody i ciężarówki” wynikające z umiejscowienia tam PSZOka „sparaliżują” główną drogę z Góry Kalwarii do Warszawy. No i najbardziej chwytliwy i demagogiczny argument o spalarni, przykład populizmu, z którym nie da się dyskutować. Będzie spalarnia, ponieważ nie można jej wykluczyć. Gdyby przyjrzeć się istniejącym zapisom studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego miasta i gminy Piaseczno, miejscowemu planowi zagospodarowania przestrzennego dla tego rejonu, to nie ma możliwości zbudowania tam spalarni. Do tego wojewódzki plan gospodarki odpadami dla regionu warszawskiego po zmianach wyklucza budowę nowej instalacji do termicznego przekształcania odpadów. Nie ma więc żadnych planów budowy spalarni w naszej gminie. Ale skoro nie można tego wykluczyć, to – jak głosi (przypuszcza) autor tej teorii – będziemy mieszkać obok spalarni. Aż ciśnie mi się na usta porównanie z inną teorią, której nie można wykluczyć. Natomiast rozumiem, że NIE PRZECIW SPALARNI brzmi lepiej niż NIE PRZECIW PSZOK, więc gratuluję pomysłu.

Zatem gdyby przyjąć rzekome argumenty przeciwko PSZOKowi na Energetycznej, to okolica ul. Mazurskiej  też nie jest dobrą lokalizacją. Mieszkają tam ludzie, jest to teren zalewowy, w pobliżu też jest wytwórnia kosmetyków a ruch samochodowy jeszcze większy. Ale nas w Józefosławiu jest więcej i my prosimy tylko o ładne ronda, ulice, szkoły, przedszkola i autobusy. Śmieci? „My mówimy nasze stanowcze NIE”, o to niech martwi się sąsiad. Trochę to mało odpowiedzialne.

To, że jest nas w Józefosławiu dużo, to słaby sposób na osiąganie celów. W samym Piasecznie mieszka ok. 40 tys. osób. Mogloby się okazać, że Energetyczna to demokratycznie najlepsza lokalizacja na PSZOK. Do tego radni, których jest 23 (J&J to 3 radnych), stale (i demokratycznie) podejmują decyzje, że potrzeby w przysłowiowym Złotokłosie, Runowie czy Woli Gołkowskiej są pilniejsze niż gdzie indziej.

Idę pod prąd, ktoś znów nazwie mnie arogantem lub politycznym samobójcą. Ale nie zostałem radnym po to, aby przytakiwać nieracjonalnym argumentom w imię jakiegoś politycznego celu. Wciąż mam nadzieje na wymianę rzeczowych argumentów w publicznej debacie. Ktoś powie, że nikt nam nie wytłumaczył, przekonał, konsultował. Owszem, wszystko można zrobić lepiej, ale na rzeczowe argumenty nigdy nie powinno być za późno. Gdyby ktoś był nimi zainteresowany, to okazałoby się, że PSZOK nie stanowi żadnego zagrożenia życia, jego „szkodliwość” i „uciążliwość” jest mniejsza niż składu kruszywa czy materiałów budowlanych, a dobrze zorganizowany punkt ułatwiłby nam życie i mielibyśmy kolejny ładnie zagospodarowany teren, który dziś zarasta chwastami. Myślę, że mieszkańcy osiedla Enklawy bez mrugnięcia okiem zamieniliby skład budowlany w swoim sąsiedztwie na PSZOK. Warto więc zadać sobie pytanie: jeśli na Energetycznej nie będzie PSZOK, to co może tam powstać i ile ruchu może taka nowa inwestycja generować?

I jeszcze jeden aspekt związany z PSZOKiem. Rada Miejska właśnie uchwaliła nowy regulamin utrzymania czystości i na terenie gminy. Zgodnie z nim, firmy wywożące odpady będą mogły przyklejać czerwone kartki na pojemniki, w których znajdą się nieprawidłowo posegregowane odpady – czyli np. puszki po farbach, odpady budowlane czy pojemniki po smarach itp, obecnie nagminnie wrzucane do pojemników przydomowych. Śmieci nie zostaną odebrane lub będzie naliczona opłata jak za śmieci zmieszane. Od 1 stycznia 2016 r. zmienia się też firma, która będzie odbierać od nas odpady. Szybko okaże się, co można a czego nie można wyrzucać do pojemników. Kto wie, czy wtedy nie zatęsknimy za PSZOKiem w naszej okolicy.

Robert Widz

Radny Rady Miejskiej w Piasecznie

Już w najbliższą środę, 18.11 o godz. 18.00, w sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy odbędzie się spotkanie w sprawie PSZOK, na które serdecznie zapraszamy. Od początku stoimy na stanowisku, że trzeba dowiedzieć się jak najwięcej na temat tej inwestycji i wtedy wyrobić sobie pogląd czy PSZOK w naszej okolicy to wielkie zło oraz czy rozpowszechniane przez grupę mieszkańców informacje mają pokrycie w działaniach burmistrza i urzędu. Wbrew jakimś dziwnym sugestiom rzucanym na FB, nie obawiamy się niczego, a o spotkanie poprosiliśmy burmistrza właśnie po to, by jak najwięcej osób mogło dowiedzieć się o PSZOK, usłyszeć odpowiedzi na pytania, wątpliwości i obawy mieszkańców, którzy sprzeciwiają się tej inwestycji. Sami też posłuchamy.

Na spotkaniu zostaną pokazane również plany przebudowy ulic Energetycznej, Geodetów i skrzyżowania tych ulic z ul. Wilanowską, co ma też związek z budową PSZOK. Projektanci od kilku miesięcy pracują nad projektem tego układu komunikacyjnego, odbyły się spotkania z mieszkańcami (w lipcu i sierpniu) i wydaje się, że gmina ma już koncepcję zbliżoną do tej ostatecznej.

Słyszymy słowa krytyki dotyczące terminu i miejsca – zawsze będzie tak, że jednym termin będzie pasował a innym nie. Prezentowane informacje będą udostępnione na stronach www Urzędu. Dodatkowo poprosiliśmy o nagrywanie spotkania i udostępnienie nagrania w sieci.

I jeszcze jedno. Podobno będziemy mieszkać już nie tylko obok PSZOK ale także obok spalarni. Liczymy na to, że burmistrz wykaże nam absurdalność takiej teorii.

Do zobaczenia.

Józefosław, 30.10.2015 r.

 

Mieszkańcy Józefosławia, Julianowa i Piaseczna,

 

W ostatnim czasie jesteście Państwo bombardowani wiadomościami, jakoby w naszym najbliższym otoczeniu miałyby być składowane śmieci z całej gminy. Te wiadomości pochodzą od osób, które w ten sposób  interpretują specyfikację istotnych warunków zamówienia (SIWZ) na wykonanie projektu budowlanego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), jakie uruchomiła nasza gmina.

Punkt ten ma być zlokalizowany na działce 18/2, będącej własnością gminy, usytuowanej pomiędzy ul. Geodetów i torami bocznicy kolejowej, w okolicy znanej zapewne wszystkim stacji transformatorowej PGE.

Jako radni wybrani z okręgów Józefosławia i Julianowa pragniemy Państwa poinformować, że mamy pełny dostęp do informacji o przedmiotowej inwestycji a burmistrz i pracownicy UMiG odpowiadają nam na wszelkie pytania i wątpliwości.

Na podstawie tej wiedzy możemy Państwa zapewnić, że rozprowadzane informacje są nieprawdziwe. Nie posądzając nikogo o celowe wprowadzanie mieszkańców w błąd, wychodzimy raczej z założenia, że wynikają one z błędnej interpretacji dostępnych powszechnie materiałów (wspomniany siwz i strona www Urzędu).

Wychodząc naprzeciw potrzebie wyjaśnienia mieszkańcom charakteru tej inwestycji, w dniu 18 listopada br. organizujemy spotkanie informacyjne, które odbędzie się o godz. 18.00 w Sali Konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy. Jesteśmy przekonani, że mieszkańcy uzyskają pełnię wiedzy na ten drażliwy społecznie temat i wtedy będzie zdecydowanie łatwiej zająć świadome stanowisko w tej sprawie.

Na podstawie posiadanej przez nas informacji, aby do czasu tego spotkania uspokoić i zapobiec dalszej eskalacji niepokojów i obaw, konkretnie odnosimy się poniżej do rozpowszechnianych informacji na ten temat. Robimy to niezależnie od działań Urzędu Miasta i Gminy, który zapewne będzie odpowiadał na pytania i pisma mieszkańców w tej sprawie. Nie można być bowiem obojętnym wobec takiej propagandy apokalipsy, która rzekomo nas czeka.

Pragniemy Państwa zapewnić, że jak każdemu mieszkańcowi tego rejonu zależy nam na dobrej przyszłości tego miejsca.

 

Z poważaniem,

 

Robert Widz, Hanna Krzyżewska, Katarzyna Krzyszkowska-Sut

Radni Rady Miejskiej w Piasecznie

 

 

Informacje na temat PSZOK, które są obecnie rozpowszechniane cytujemy w kolorze czarnym, informacje od nas przekazujemy w kolorze czerwonym.

„Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych,  w którym tymczasowo będą składowane śmieci (w tym niebezpieczne) z całej Gminy Piaseczno.”

PSZOK to miejsce, w którym mieszkańcy gminy mogą oddać odpady nie odbierane w klasyczny sposób – czyli z pojemników przydomowych. Większość śmieci wyrzucamy właśnie do tych  pojemników (czyli śmieci zmieszane, plastiki, papier, butelki, odpady biodegradowalne). W ustawie o gospodarce odpadami wymienione są odpady, nazywane w tekście ustawy „niebezpiecznymi”, których nie wolno wyrzucać do „zwykłych” śmieci. Wszystkie te śmieci trzymamy w naszych domach, a gdy chcemy się ich pozbyć, powinniśmy wywieźć je do PSZOK. Jednocześnie PSZOK, to miejsce tymczasowe – po zapełnieniu się pojemników, co zależy od aktywności mieszkańców w oddawaniu swoich odpadów, są one wywożone do miejsc utylizacji. PSZOK jest tylko dla MIESZKAŃCÓW, a nie dla firm zajmujących się odbiorem odpadów.

„Dokładne oznaczenie miejsca w załączonej mapce dołączonej do niniejszej wiadomości. Dokładnie przy ul. Geodetów/ Energetycznej, vis a vis Piotra i Pawła z wjazdem od ul. Geodetów w bliskim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych.”

PSZOK nie będzie się znajdował w bliskim sąsiedztwie zabudowy mieszkalnej. Dokładne położenie planowanej inwestycji zaznaczone jest czerwoną plamą.

pszok lokalizacja

Do budynku centrum handlowego w prostej linii jest ok. 300 m. To tyle, co od tego budynku do ul. Księżycowej. PSZOK będzie zajmować 5000 m2 na działce o powierzchni ponad 30000 m2, czyli 1/6 powierzchni. Do tego ma być „schowany” za budynkami magazynowymi, znajdującymi się na działce sąsiedniej i otoczony zielenią ochronną.

„Czy wiecie Państwo, że ŚMIECI Z GMINY PIASECZNO będą tymczasowo składowane w naszej okolicy?”

Pytanie świadomie wprowadza w błąd, precyzyjnie zadane pytanie powinno brzmieć: Czy wiecie Państwo, że wybrane odpady, pochodzące z naszych domów i mieszkań, których nie można wyrzucać do zwykłych pojemników na śmieci, będą odbierane i tymczasowo składowane w naszej okolicy?

„Na liście składowanych odpadów znajdują się m.in.:

  • lampy fluoroscencyjne i inne odpady zawierające rtęć,
  • urządzenia zawierające freony,
  • zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne zawierające niebezpieczne składniki,
  • baterie i akumulatory,
  • odpadowe oleje silnikowe, przekładniowe i smarowe,
  • środki ochrony roślin I i II klasy toksyczności – bardzo toksyczne i toksyczne np. herbicydy, insektycydy,
  • opakowania zawierające pozostałości substancji niebezpiecznych lub nimi zanieczyszczone,
  • opakowania z metali zawierające niebezpieczne porowate elementy wzmocnienia konstrukcyjnego (np. azbest)
  • farby, tusze, farby drukarskie, kleje, lepiszcze i żywice zawierające substancje niebezpieczne”

Lista tych odpadów znajduje się w ustawie o gospodarce odpadami. Jeżeli któreś z tych odpadów posiadamy w domu, to nie możemy ich wyrzucać do kosza, tylko powinniśmy oddać je samodzielnie do PSZOKa. Nikt takich odpadów od nas nie odbiera, chyba że zamawiamy (jako osoby fizyczne czy wspólnoty) specjalny odbiór takich odpadów (nie mamy tego w cenie opłaty za wywóz odpadów, którą uiszczamy do gminy). Są to przede wszystkim: meble, dywany, sprzęt AGD, pozostałości budowlane. Wymienione powyżej (czarną czcionką) odpady stanowić będą znikomy margines wszystkich odpadów.

Nasze poważne obawy budzą:

  1. Negatywny wpływ PSZOKu i składowanych na jego terenie odpadów niebezpiecznych na zdrowie i życie mieszkańców.”

Odpady te wcześniej znajdowały się w domach i mieszkaniach. W PSZOK będą przechowywane jedynie do czasu zapełnienia się pojemników. Różne rodzaje odpadów mają różne i specjalnie dostosowane pojemniki.

  1. „Negatywny wpływ PSZOKu na środowisko naturalne, ze szczególnym uwzględnieniem wód gruntowych.”

Przyjęte rozwiązania techniczne wykluczają wpływ na środowisko naturalne. Projekt budowlany szczegółowo określi, jakie pojemniki i jakie zabezpieczenia trzeba będzie wykonać, aby zapewnić brak oddziaływania na środowisko naturalne.

  1. „Pewny, znaczący spadek cen nieruchomości, spowodowany sąsiedztwem składowiska odpadów niebezpiecznych.”

Należałoby użyć precyzyjnego określenia, ponieważ PSZOK nie będzie „składowiskiem odpadów niebezpiecznych”. Ponadto trzeba wiedzieć, że teren po południowej stronie ul. Geodetów jest oznaczony w miejscowym planie zagospodarowanie jako teren przemysłowy. Nie ma możliwości i potrzeby zmiany przeznaczenia tego terenu na inne cele, skoro taka zabudowa już tam istnieje. Zagospodarowanie terenu w ramach budowy PSZOKa (każdy widzi jak to wygląda dzisiaj) poprawi wygląd najbliższego otoczenia. Argument o spadku cen nieruchomości jest spekulacją i tylko życie może zweryfikować te obawy.

  1. „Utrata przez Józefosław i Julianów wizerunku atrakcyjnej miejscowości na miejscowość, która sąsiaduje ze składowiskiem odpadów niebezpiecznych.”

Jak wyżej. Na atrakcyjny wizerunek miejscowości ma wpływ wiele czynników, m.in. ulice, szkoły, przedszkola, placówki handlowe, przestrzeń publiczna. Przebudowa skrzyżowania ulic Energetyczna/Geodetów/Wilanowska i jej priorytet wynika m. in. z planowanej lokalizacji PSZOK. Brak kompleksowego rozwiązania układu komunikacyjnego w tym rejonie wpływa o wiele bardziej negatywnie na atrakcyjny wizerunek Józefosławia i Julianowa, niż PSZOK, który też przecież służy mieszkańcom obu tych miejscowości.

  1. „Zwiększone ryzyko skażenia w skutek pożaru w związku z bliskością rozdzielni elektrycznej i trakcji elektrycznej.”

Ryzyko pożaru rozdzielni elektrycznej jest niezależne od tego, czy w tym miejscu powstanie PSZOK czy nie. Nie zdarzyło się to jeszcze i zapewne właściciel rozdzielni dba o bezpieczeństwo urządzeń, znajdujących się w tym rejonie.

  1. „Uciążliwości i ryzyka związane ze wzmożonym ruchem na ulicach Józefosławia i Julianowa,”

Ruch na ulicach Józefosławia i Julianowa już jest wzmożony, stąd potrzeba przebudowy układu komunikacyjnego w tym rejonie. Budowa PSZOKa daje dodatkowe argumenty, aby tę przebudowę realizować jak najszybciej. Obecnie prowadzone są prace projektowe przebudowy ulic Energetycznej, Geodetów wraz ze skrzyżowaniem z ul. Wilanowską. Po ich zakończeniu gmina planuje przystąpienie do ich przebudowy. Koniec tych prac ma się zbiec z planowanym oddaniem PSZOKa do użytku, czyli w 2018 r.

„b. hałasem”

PSZOK nie generuje hałasu, nic się tam nie przetwarza. Zapełnione przez mieszkańców pojemniki są sukcesywnie wywożone.

„c. pyłem”

zastosowane rozwiązania techniczne mają wykluczyć pylenie.

„d. smrodem.”

W PSZOK nie składuje się odpadów bytowych, większość tymczasowo przechowywanych odpadów ma „niepsujący się” charakter. Odpady biodegradowalne (trawa, liście, gałęzie) odbierane są obecnie bezpośrednio z domów w nieograniczonej ilości, zatem niewiele trafia ich do PSZOKa. Obecnie, z tymczasowego PSZOKa przy ul. Technicznej, odpady takie są wywożone raz na tydzień.

„Już we wrześniu 2014 grupa mieszkańców wystosowała petycję do burmistrza, sprzeciwiając się budowie PSZOKU w tej lokalizacji. Sprawa przycichła na czas wyborów a teraz powróciła.

Gmina z determinacją dąży do usytuowania PSZOK w naszym sąsiedztwie, mimo, że wskazaliśmy alternatywną lokalizację po drugiej stronie torów kolejowych. Wybór tej lokalizacji poparł w oficjalnym piśmie z dnia 14.10.2015 Sołtys Józefosławia p. Dąbek.”

Lokalizacja w okolicach ul. Okulickiego, wskazana alternatywnie przez mieszkańców i poparta przez sołtysa nie może być wykorzystana na budowę PSZOK. Działki składające się na tę nieruchomość nie są własnością gminy, należą do Skarbu Państwa i są zarządzane przez Starostwo Powiatowe. Obecny Starosta Powiatowy poinformował w ostatnich dniach burmistrza Piaseczna o braku możliwości wykorzystania tych działek, są one bowiem przeznaczone pod bazę utrzymania dróg powiatowych. Należy zauważyć, że dyskusja o PSZOK i jego lokalizacji odbywała się w 2014 r., a Starostą Powiatowym był wtedy p. Dąbek. Jako mieszkaniec i sołtys Józefosławia, który jednocześnie zarządzał owymi działkami, nie zaproponował tej nieruchomości do wykorzystania przez gminę na budowę PSZOKa – widocznie nie było takiej możliwości.

Gmina może zrealizować tę inwestycję na nieruchomości, która znajduje się w jej dyspozycji (np. jest własnością gminy). Działka musi mieć określone przeznaczenie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, musi być dobrze połączona z układem komunikacyjnym i znajdować się w pobliżu miejsca zamieszkania ludzi, bo przecież PSZOK jest dla mieszkańców i trudno sobie wyobrazić kilkudziesięcio-kilometrową wyprawę, aby po remoncie wyrzucić resztę płytek, czy pojemniki po farbie. Wybrana działka spełnia te kryteria.

„Nie bądźmy obojętni! Bez naszego wsparcia zarówno sprzeciw jak i propozycja przeniesienia nie będą brane pod uwagę i będziemy musieli wkrótce zmierzyć się z opisanymi problemami!”

Biorąc pod uwagę nasze wyjaśnienia, oparte na informacjach przekazanych nam przez burmistrza i pracowników Urzędu Miasta i Gminy, trudno nazwać wymienione wyżej aspekty jako rzeczywiste problemy, wynikające z budowy PSZOK w naszej okolicy. Zależy nam jednak, aby mieszkańcy mieli pełną i rzetelną wiedzę na temat tej inwestycji. Stąd planowane spotkanie w Urzędzie Miasta, na które już dzisiaj zapraszamy. Prosimy też zgłaszać do nas pytania i obawy, do których będzie można się odnieść bezpośrednio na tym spotkaniu.

Jednocześnie zwracamy Państwa uwagę, że istniejący od kilku lat tymczasowy PSZOK przy ul. Technicznej, choć jest prymitywny, prowizoryczny i niewygodny – nie wzbudza protestów okolicznych mieszkańców. Nowy PSZOK ma być nowoczesny, czysty i odpowiadający wszelkim wymogom bezpieczeństwa a mimo to generuje sprzeciw grupy mieszkańców, która zarzuca innych nieprawdziwymi informacjami.

 

Robert Widz, Hanna Krzyżewska, Katarzyna Krzyszkowska-Sut

 

W odpowiedzi na różne głosy dotyczące zaangażowania radnych Józefosławia w kwestii PSZOKa.

Temat PSZOK znam z ubiegłego roku, kiedy jeszcze nie byłem radnym. Byłem na spotkaniu informacyjnym, które odbyło się w szkole, poczytałem sobie o pszokach, gospodarce odpadami i wyrobiłem sobie pogląd na tę sprawę. W międzyczasie kilkakrotnie korzystałem z punktu przy ul. Technicznej, który jest tymczasową organizacją punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych dla mieszkańców gminy Piaseczno.

Obecny przetarg na PSZOK dotyczy wyboru projektanta, który zaprojektuje i uzyska wszelkie decyzje formalne niezbędne do budowy PSZOK w lokalizacji w okolicach ul. Geodetów. Biorąc pod uwagę ubiegłoroczne działania informacyjne gminy, nie można zarzucić burmistrzowi, że PSZOK wyskoczył nagle, bez rozmów i informacji na ten temat.

Obawy mieszkańców, wyrażone na spotkaniu, które odbyło się 7.10 br, przekazałem burmistrzowi. Poprosiłem o zorganizowanie spotkania informacyjnego dla mieszkańców, na którym kompetentne osoby będą mogły wyjaśnić co to jest pszok, czemu służy i w jaki sposób została wybrana obecna lokalizacja. Jednocześnie burmistrz zobowiązał się do sprawdzenia innych lokalizacji, wskazanych przez mieszkańców, przesuwając termin składania ofert w toczącym się obecnie postępowaniu przetargowym o 2 tygodnie.

Uzyskałem następujące informacje dotyczące alternatywnych lokalizacji, sugerowanych przez mieszkańców i sołtysa Józefosławia:

• lokalizacja przy ul. Okulickiego – jest to teren Skarbu Państwa. W odpowiedzi na zapytanie burmistrza, Starosta Powiatowy wyjaśnił, że teren przeznaczony jest pod bazę obsługi dróg powiatowych i nie ma możliwości przekazania go gminie.

• lokalizacja przy ul. Żeromskiego – gmina nie jest właścicielem tego terenu, toczy się postępowanie regulujące stan prawny nieruchomości i nie można określić terminu, w którym ta regulacja może nastąpić.

Zatem obie lokalizacje nie mogą być brane pod uwagę przy budowie PSZOK.

Nie chciałbym wchodzić w polemikę z przeciwnikami lokalizacji PSZOK – to nie moja rola. Niech to wyjaśniają fachowcy od gospodarki odpadami i projektanci takich miejsc. Nie podzielam większości obaw dotyczących PSZOK, wyrażonych przez obecnych na spotkaniu mieszkańców i przewijających się na forum FB. PSZOK to nie jest „miejsce składowania niebezpiecznych odpadów”, „wysypisko” itp. To miejsce na tymczasowe składowanie odpadów, które mieszkańcy trzymają w domach, chcą się ich pozbyć a nie mogą tego wyrzucać do zwykłych pojemników na odpady odbieranych cyklicznie.

Ustawa o gospodarce odpadami nakłada na nas obowiązek segregowania odpadów a na gminę organizację odbioru tych odpadów. Do standardowych pojemników, odbieranych przez firmę zakontraktowaną przez gminę wyrzucamy odpady zmieszane, odpady suche (papier i plastik), odpady biodegradowalne oraz szkło. Ponadto gmina organizuje odbiór odpadów wielkogabarytowych. Informacje o harmonogramie odbioru odpadów dostępne są na stronach urzędu.

Do tych pojemników nie można wyrzucać lekarstw, farb, baterii, świetlówek, metalu, sprzętu rtv i agd, odpadów budowlanych i innych odpadów określonych w ustawie. Stąd konieczność organizacji przez gminę punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych i gmina musi to zrobić do 2017 r. PSZOK przeznaczony jest dla mieszkańców a nie dla firm zajmujących się utylizacją. To nie jest miejsce utylizacji tych odpadów, tylko przechowywania ich do czasu zapełnienia się pojemników i wywozu ich do miejsc utylizacji określonych przez władze danego województwa.

W specyfikacji warunków zamówienia na projekt PSZOK określa się, jakie warunki będzie musiał spełnić PSZOK. Operatorem takiego PSZOKu po jego wybudowaniu w 2017 r. będzie firma, wyłoniona przez gminę w przetargu na odbiór odpadów na lata 2016-2018. Ta ona musi zapewnić ochronę, odbiór i wywóz odpadów do utylizacji.

Obecnie tymczasowy PSZOK jest zorganizowany na ul. Technicznej, na terenie firmy SITA, która wygrała przetarg na jego organizację. Zarówno teren jak i sam PSZOK nie spełnia wymagań stawianych przez gminę, która chce zorganizować go zgodnie z wymaganiami ustawy jak i najnowszymi możliwościami technicznymi, w formie najbardziej wygodnej dla mieszkańców.

W internecie można znaleźć mnóstwo informacji o PSZOKach, zagrożeniach i rozwiązaniach technicznych.

Tyle co wiem na temat PSZOKa. Nie jestem w tej dziedzinie fachowcem, wiem to co wynika z ogólnie dostępnych informacji na temat segregacji odpadów. Więcej konkretnych informacji będzie można uzyskać podczas spotkania, o którego organizację poprosiłem burmistrza.

Jeśli chodzi moje wsparcie mieszkańców w tej sprawie, to deklaruję pomoc w uzyskaniu rzetelnej informacji ze strony urzędu jak i przekazywanie wszelkich uwag i wniosków mieszkańców do burmistrza, co i tak już czynię.

więcej informacji o planowanej inwestycji znajduje się na stronie urzędu:

http://piaseczno.eu/index.php?mnu=110&id=6887

Z poważaniem,

Robert Widz

23.10.2015 r

Z tego podwórkowego zamieszania nie było czasu napisać o sprzątaniu ziemi w Józefosławiu i Julianowie, które odbyło się 25-26 kwietnia. Przypomniały mi się wtedy słowa piosenki: „gdzie oni są? gdzie wszyscy moi przyjaciele?”.. Oczywiście chodzi o nawiązanie do weekendowej aktywności w sieci, która nie przełożyła się na aktywność rzeczywistą. No cóż, sprzątanie po kimś nie należy do niczyich ulubionych zajęć. Mi niestety nie wypadało się wymigać, więc zbierałem te butelki, puszki i inne śmieci – razem z najwytrwalszymi członkami naszego stowarzyszenia i nie tylko. Wzdłuż ulicy Cyraneczki, między ul. Wilanowską i Ogrodową zebraliśmy kilkanaście worków śmieci, które już w niedzielę zostały zabrane przez gminę. Jako ciekawostkę powiem, że oprócz dziesiątek puszek i flaszek po alkoholu, wyciągnęliśmy z Rowu Jeziorki kilkadziesiąt butelek typu Kubuś.. dziwne, tak jakby dzieciaki z pobliskiego przedszkola wyrzucały za płot puste butelki – ale to chyba niemożliwe. Załóżmy więc, ze to raczej ci „przesiadujący-na-ławkach-pasjonaci-alkoholu” popijają Kubusiem..

Nie zauważyłem niestety właścicieli psów, którzy by ochoczo włączyli się w akcję sprzątania terenu, który chcemy uporządkować i w części przeznaczyć na wybieg dla psów właśnie. Zapewne ta informacja do nich nie dotarła. Komunikację trzeba poprawić i będzie lepiej.

Pocieszam się, że o ile do sprzątania po kimś ciężko jest się zmobilizować, o tyle do sadzenia drzewek, krzaków i siania trawy powinno już być łatwiej. Zobaczymy.

Robert Widz